|
KAWAŁY I DOWCIPY
"Kawały i Dowcipy o Armii, Wojsku"
| Część 1
|
[1]
[2]
Dział ten zawiera śmieszne i zabawne
kawały i dowcipy. Znajdziecie tutaj przeogromny zbiór kawałów
i dowcipów o Pijakach, o Polaku, Niemcu i Rusku, o
Sekretarkach, o Szkotach, o Zajączki, Niedźwiedziu, o Zwierzętach
i wiele wiele innych. Co będę Wam pisał, najlepiej sami się
przekonajcie... Zapewnimy Wam dobrą zabawę!! Zapraszam i życzę
przyjemnego czytania.
*
* * * * * * * * * * * *
Wrócił żołnierz z tygodniowej
przepustki. Generał pyta go:
- No i jak tam na przepustce?
- Wspaniale, panie Generale. Przez cały tydzień się kochałem.
- No siadajcie i opowiadajcie.
- Niestety nie mogę, panie Generale...
Wykład z fizyki na Akademii Wojskowej.
- Wszystkie ciała rzucone do góry spadają z powrotem na ziemie. To jest właśnie
Prawo ciężkości...
- A jeśli spadną do wody?- pyta jeden z kadetów.
- To juz nie wasza sprawa. Tym zajmie się juz Marynarka Wojenna.
Wyskoczył spadochroniarz z samolotu i z
wrażenia zapomniał, jak uruchomić spadochron. Szarpie się przez chwile, ale
widzi, że nic z tego. Nagle widzi żołnierza , który leci obok niego do góry.
- Hej bracie! Jak otworzyć ten cholerny spadochron?
- Sorry, ja z saperów...
Z pamiętnika partyzanta:
"...poniedziałek - goniliśmy Niemców po lesie.
...wtorek - Niemcy gonili nas po lesie.
...środa - przyszedł leśniczy i wygonił nas z lasu..."
Z pamiętnika żołnierza:
- Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę, to ją w
krzaki! To był dobry dzień...
- Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w krzaki! To był
dobry dzień...
- Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze idący
na ćwiczenia. To był zły dzień...
Żołnierz pisze z koszar list do ojca,
ze dostał syfilisa. Ojciec odpisuje mu:
"ja się tam synu nie znam na tych waszych wojskowych odznaczeniach, ale noś
to z honorem".
Co zrobicie, gdy zobaczycie człowieka za
burta? - pyta oficer majtka podczas inspekcji.
- Rzucę mu koło ratunkowe i ogłoszę alarm: "Człowiek za burta!".
- Dobrze! A jeśli rozpoznacie w tym tonącym waszego oficera?
- Którego?...
Czemu ten pluton tak krzywo stoi?!? -
pieni się kapral.
- Bo ziemia jest okrągła - mówi jeden z żołnierzy.
- Kto to powiedział?!?! - Kopernik. - Kopernik wystąp!
- Przecież umarł. - Czemu nikt mi o tym nie zameldował?
Ile razy śmieje się z kawału
podoficer?
- Trzy. Raz jak mu opowiedzą, drugi jak mu wytłumaczą, a trzeci jak zrozumie.
- A ile razy śmieje się oficer?
- Dwa. Jak mu opowiedzą i jak wytłumaczą?·- A generał?
- Raz, bo on sobie nie da wytłumaczyć.
Kowalski! Powiedzcie, co będzie, jeśli
kula odstrzeli wam ucho?
- Będę gorzej słyszał, obywatelu sierżancie!
- Dobrze. A co będzie, jeśli kula odstrzeli wam drugie ucho?
- Nie będę nic widział, bo mi hełm na oczy spadnie!
Kto tam gwiżdże?
- Duet, obywatelu pułkowniku!
- Szeregowy Duet wystąp! Co, dwóch was tych duetów?
Obywatelu majorze, czy w warunkach
bojowych kolba karabinu może być wykonana z drzewa genealogicznego?
- W warunkach bojowych, tak.
Poruczniku! Dowiedziałem się wczoraj,
że wróciliście do obozu pijani i na dodatek pchając taczkę!
- Tak jest, panie majorze.
- Ja was zdegraduję! Zamknę w areszcie! I długo nie wydam żadnej przepustki!
- Tak jest, panie majorze.
- I nic nie macie na swoje usprawiedliwienie?
- W tej taczce był pan, panie majorze...
Szeregowy Oferma! Już po raz trzeci w
tym miesiącu prosicie o przepustkę z powodu nagłej choroby dziadka.
- Tak jest panie sierżancie. Sam już się nawet zastanawiałem, czy dziadek
nie symuluje.
Tato, pokaż jak biegają słoniki!·-
Ale już pokazywałem ci dzisiaj trzy razy...
- Tato, ja chcę jeszcze ... - No dobrze, ale to już ostatni raz. Pluton !!! Maski p-gaz. włóż i jeszcze
dwa okrążenia !!!
Z kim mieliście ostatnio stosunek?
- Melduję, że z wiewiórą. - Zboczeniec! A wy?
- Melduję, że też z wiewiórą. - A wy? Też z wiewiorą?
- Melduję, że nie. - Dam wam nagrodę za wzorowe zachowanie. Jak się nazywacie?
- Wiewióra.
Był rok 1943. Spory konwój przemierzał
wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna, księżycowa
noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze:
- Widzicie, bosmanie, ten ląd trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot
strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według
moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdźcie do załogi i
przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman, nie dyskutując, czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać
rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak
niedźwiedź, postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do
pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze:
- Widzicie, chłopcy, ten stołek tutaj? Jak zaraz pier*.*nę w niego członkiem,
to cały statek w drebiezgi pójdzie. Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem
wybuchnę li śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeźlił się
bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie:
- To się załóżcie, gnojki jedne, jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie
zakładać kamizelki ratunkowe. Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pulę zakładu, zakładając przy okazji
kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem
wyciągnął "narzędzie", spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Poród rozbitków, którzy uszli z życiem, byli
bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z
przerażenia.
- Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!
Car Mikołaj II dokonuje przeglądu
jednego z pułków.
- Twoje nazwisko? - Stojkow.
- Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość.
- Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość.
Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko?
- Srulek Żółtko. - Kochasz cara?
- Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić?
- Czym? Bębnem?
Chłopak z kompanii łączności na
randce z dziewczyna poszedł do parku. Usiedli na ławce i nic do siebie nie mówią.
W pewnym momencie on mówi:
- Kochanie. - Słucham. - Nic, sprawdzenie słyszalności.
Chłopak został powołany do wojska, do
jednostki lotniczej. Przy pożegnaniu matka prosi: - Uważaj synku na siebie, lataj nisko i powoli!
Ciemna noc, amerykański bombowiec leci
na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium
wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona,
grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jednego...
Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie...
Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboje...
Dowódca: Skacz, bo pójdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź...
Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d*.*ie.
Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siła... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się
bbboje... W ciemności słychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchnąć go z
samolotu.
Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: - Silny był - mówi dowódca.
- Nnno, chhhyba ccoś tttrenował...
Co powinien zrobić żołnierz, będąc w
składzie amunicji, kiedy wybuchnie pożar? - Powinien wylecieć w powietrze!
-Do czego służy chlebak? -Chlebak, jak sama nazwa wskazuje, służy do noszenia granatów, bo się
w nim chlebocą...
Dwaj żołnierze fasują w kuchni śniadanie.
Po skosztowaniu porcji zaczynają miedzy sobą sprzeczkę. Jeden twierdzi, że
to kawa, drugi, że herbata. Kiedy się tak w najlepsze sprzeczają, wychyla
kucharz przez okienko kuchni swoja łepetynę i pyta: - Hej! Chłopcy! Czy chce tam kiery z wos jeszce troszka kakao?
Dwóch komandosów tuż przed akcją:
- Ok. Zsynchronizujmy zegarki! Ja mam 12:00.
- Ja mam za dwie 12. - No dobra... Poczekamy te dwie minuty...
Franek będąc na przepustce odwiedza
dziewczynę. Rozmawiają. W pewnej chwili żołnierz proponuje:
- A może bym ci powiedział jakiś dobry dowcip?!
- Dobrze. Ale obiecaj, że jeśli będzie jakieś brzydkie słowo, to zamiast
niego powiesz: "bum".
Żołnierz: - Bum, bum, bum, bum, bum...
Gdy świat przestanie się zbroić, A w wojsku zabraknie etatów,
Bron oddamy do hut, A trepów do domu wariatów.
Generał podczas lustracji pyta
szeregowca:
- Czy jesteście szczęśliwi, że służycie w wojsku?
- Tak jest, panie generale.
- A co będziecie robić w cywilu?
- Będę jeszcze bardziej szczęśliwy...
Generał wizytuje dywizję Czerwonych
Beretów. Przechadza się przed najlepszym batalionem, wymachując szpicrutą.
Widząc u jednego z żołnierzy niedopięty guzik, uderza go w brzuch i pyta:
- Bolało? - Nie. - Dlaczego? - Bo jestem komandosem!
Zadowolony z odpowiedzi generał daje żołnierzowi tydzień urlopu. Idąc dalej
zauważa żołnierza z rozwiązanym butem. Uderza go w brzuch i pyta: - Bolało?
- Nie. - Dlaczego? - Bo jestem komandosem!
- Dąć mu odznakę wzorowego żołnierza! - rozkazuje generał.
Dochodząc do końca szeregu generał spostrzega w rozporku żołnierza wystającego
ch**a. Uderza w niego szpicrutą i pyta:
- Bolało? - Nie. - Dlaczego? - Bo to nie mój, tylko kolegi z drugiego szeregu!
Jak wiadomo, służący w brytyjskim
wojsku żołnierze Gurkha słyną z szaleńczej odwagi i wykonują wręcz nieprawdopodobne zadania. Pewnego razu oddział
Gurkhow Miał odprawę przed akcją dowódca omawia sytuacje: -...kiedy samolot znajdzie się tuz przed celem, będziemy skakał z wysokości
Ok. 200 metrów. Jakieś pytania? Z ociąganiem, nieśmiało, jeden żołnierz podnosi dwa palce i pyta, czy
jednak
Nie można by skakał z nieco niższej wysokości. - Z niższej nie można, bo się spadochron nie otworzy- odpowiada dowódca.
- A, to będziemy skakał, że spadochronem? Dziękuje, nie mam więcej pytań
Jeden żolnierz tyłem wjeżdża jakąś
machina wojenna do garażu. Jakiś młody wojak mu w tym pomaga informując ile
może jeszcze cofnąć: - Cofaj, cofaj... cofaj... juz nie cofaj - juzes
pierdolnął.
Jednym z ulubionych akcentów kapitana
Stelmacha w studium wojskowym Politechniki Warszawskiej było powiedzenie:
" A buty to się wam mają świecić jak psu co?" na co kompania
zgodnie i z entuzjazmem odkrzykiwała "Jaja". Raz kapitan z dumą
popatrzył w dół i ku ogromnej radości kompanii dodał "Albo jak
moje".
|